Bardzo często jestem pytana, jakie mam zdanie na temat jedzenia słodyczy, a jeszcze częściej ciekawi moich rozmówców, jaki jest mój stosunek do ich jedzenia. Jeść czy nie jeść? A może przygotowywać samodzielnie? Mam coś lepszego – filozofię lepszego wyboru.

Skąd się wzięła filozofia lepszego wyboru?

To określenie przyszło do mnie przypadkiem. Choć podobno w życiu nie ma przypadków…

Już od dawna czułam, że wszelkie restrykcje budzą mój opór. Patrząc na siebie i swoje klientki wiedziałam, że kategoryczne zabranianie sobie czegoś, zwykle prowadzi do szukania ścieżek, jak ten zakaz można ominąć lub usprawiedliwień.

Poza tym denerwuje mnie patrzenie na rzeczywistość w czarno-białych barwach. Przecież na świecie jest więcej opcji niż całkowite niejedzenie słodyczy i objadanie się nimi. Można jeść słodycze  w rozsądnych ilościach (nawet te ze sklepu) od czasu do czasu i to jest ok.

Problem w tym, że wiele z nas nie wie, co to są „rozsądne ilości” oraz „od czasu do czasu”. Dużo łatwiej jest powiedzieć sobie: „nie jem słodyczy wcale”. I można trzymać się tego do końca życia. Ale moim celem nigdy nie było nauczenie kobiet, że słodycze to zło. Jesteśmy tak ukształtowane ewolucyjnie, że lubimy cukier i tłuszcz. Szkopuł w tym, żebyśmy nie dały przetworzonej żywności rządzić sobą.

O co chodzi z filozofią lepszego wyboru?

Zamiast ograniczeń są jasne zasady.

Zamiast eliminacji jest czytanie składów.

Zamiast objadania się jest wybór. Lepszy wybór.

W filozofii lepszego wyboru chodzi o to, żeby kierując się składem i wartością odżywczą danego produktu, wziąć dla siebie to, co jest choć trochę lepsze od reszty. Zamiast wierzyć obietnicom producentów, że ich produkt jest lepszy od pozostałych.

W filozofii lepszego wyboru chodzi o to, żeby wybierać produkty kierując się obecnym stanem wiedzy, a nie ceną czy napisami z przodu opakowania.

Gdzie leży prawda?

To, jak się odżywiamy jest ważne dla nas wszystkich. Jednak nikt nas tego uczy!!! Albo same się tym zainteresujemy, albo zaufamy koncernom spożywczym, że wiedzą, co jest dla nas dobre, albo będziemy powtarzać mity, które dostajemy w spadku po bliskich…

Takie samodzielne szukanie rzetelnej wiedzy żywieniowej jest trudne. Piszę to, jako osoba, która ma wyższe wykształcenie w tym zakresie. Sama często mam wątpliwości. A co dopiero ktoś, kto zarys zdrowego odżywiania zna tylko w niewielkim zakresie.

Sama pamiętam, jakie emocje na studiach podyplomowych z psychodietetyki budziły kwestie związane z odżywianiem. Właściwie każdy prowadzący (były to osoby z tytułami co najmniej doktora, a najczęściej profesora…) miał inne zdanie na temat odżywiania. Osoby, które nie były po „dietetyce” miały niezły mętlik w głowie.

Dzisiaj niemal każdą teorię związaną z odżywianiem możemy poprzeć lub podważyć odpowiednimi badaniami naukowymi. I nie chodzi mi o doniesienia typu „amerykańscy naukowcy odkryli”, tylko o badania, które możemy znaleźć w czasopismach naukowych. Czy wiesz, że wiele z nich zaprzecza sobie na wzajem?

Myślę, że do wyboru najlepszej dla nas żywności potrzebujemy czegoś więcej niż tylko wiedzy akademickiej. I to coś każda z nas ma w sobie. Tylko musimy to odkurzyć, bo jeśli do tej pory nie korzystałaś z tej umiejętności, to ona jest gdzieś mocno w Tobie ukryta.

Każda z nas wie tak naprawdę, jaka żywność jest dla niej dobra. Tak, jak krowa wie, że ma jeść trawę, a tygrys polować inne zwierzęta. Tak samo człowiek wie, co powinien jeść, tylko czasem o tym zapomina.

Dlatego jestem tutaj ja i łącząc wiedzę akademicką z moim instynktem kobiety pierwotnej 😉 będę dawać CI wskazówki, które pomogą odpowiedzieć na pytanie, co rzeczywiście jest dla Ciebie lepsze. Tak, abyś już niedługo sama mogła dokonywać odpowiednich wyborów.

Jak możesz skorzystać z filozofii lepszego wyboru?

Już od jakiegoś czasu prowadzę na swoim Facebooku #lepszywybórtv, w którym oceniam składy produktów wysoko przetworzonych, czyli takich po których nikt nie spodziewa się niczego dobrego. Sprawdzam, które z nich wpisują się w filozofię lepszego wyboru. Więcej o tym, czym są produkty wysoko przetworzone i jakie to ma dla Ciebie znaczenie pisałam w tym artykule.

Ok, słodycze i słone przekąski to nie jest coś najbardziej oczywistego do jedzenia. Ale przecież ludzie jedzą właśnie takie produkty!!! Wszyscy wiemy, że lepiej zjeść marchewkę niż słone paluszki, ale to nie znaczy, że jak będziemy szykować imprezę, to tych paluszków nie kupimy. Chciałabym tylko, żebyśmy wybierały jak najlepsze i potrafiły rozsądnie wyznaczyć dla siebie wielkości porcji. Przy okazji wiedząc, jak często po takie produkty sięgać.

Na blogu na razie pojawiły się już dwa artykułu dotyczące filozofii lepszego wyboru o lodach na patyku i lodach w kulkach. Pomyślałam, że nie każdy ma dostęp do Facebooka, więc postaram się wrzucać na bloga odcinki #lepszywybórtv. Nowe odcinki ukazują się zawsze w piątek o godz. 10.00. Są transmitowane na żywo, ale można je obejrzeć również później tutaj.

W ostatni piątek analizowałam składy i wartość odżywczą kalendarzy adwentowych. Możesz na własne oczy przekonać się, czy te tańsze różnią się czymś od tych droższych.

Co możesz zrobić jeszcze?

A jeśli czujesz, że zagubiłaś się w tym wszystkim i chciałabyś, aby ktoś prowadząc Cię za rękę, pokazał, które produkty są dla Ciebie dobre i nauczył Cię, jak odkurzać swoje pierwotne instynkty, to zapraszam Cię do indywidualnej współpracy ze mną. Na tej stronie jest dokładnie opisane, jak pracuję.