Psychodietetyk - komu, po co i jak pomaga - Justyna Markowska - dietetyk, psychodietetyk Warszawa
Pani Dietetyk

Psychodietetyk – komu, po co i jak pomaga

23 października 2015
justyna markowska psychodietetyk warszawa

Psychodietetyk – to brzmi dumnie, pomyślałam, gdy wpadłam na pomysł, żeby skończyć studia podyplomowe. Szybko jednak rozczarowałam się, bo bycie psychodietetykiem wcale nie kojarzy się dobrze.

Wiele osób nie wie, kim jest psychodietetyk. Dla tych, którzy domyślają, czym się może zajmować, to ostatnia deska ratunku dla anorektyczek. Według powszechnej opinii zwykły człowiek nie potrzebuje pomocy psychodietetyka. A od jednej z kobiet na wiecznej diecie usłyszałam, że chyba nie jest z nią tak źle, aby musiała zasięgnąć jego porady.

Tym czasem, wiele z nas, kobiet, powinno skonsultować się psychodietetykiem. Dlaczego? Bo to specjalista, który możesz rozwiązać Twoje problemy.

Jak zostałam psychodietetykiem?

Już w trakcie studiów zaczęłam pracować jako dietetyk, jednak było coś takiego w tej pracy, że nie czułam się w niej do końca spełniona. Chciałam uczyć, pomagać zmieniać nawyki żywieniowe, a nie tylko rozpisywać diety, z których przestrzeganiem i tak bywa różnie. Zaczęłam się zastanawiać, jak to się dzieje, że jednym udaje się schudnąć, inni poddają się już po kilku dniach diety, a jeszcze inni chudną – tyją i tak w kółko.

Wtedy właśnie zainteresowałam się psychodietetyką. Pomoc w zmianie nawyków żywieniowych i polubienia siebie, wydaje mi się o wiele ważniejsza niż rozpisywanie diet.

Nie istnieje coś takiego jak zawód psychodietetyka. A na pewno nie ma żadnych regulacji prawnych w tym zakresie. To znaczy, że psychodietetykiem może być każdy, kto tak o sobie powie. Z resztą podobnie, jak z byciem dietetykiem. Cały czas nie ma ustawy, która regulowałaby ten zawód.

Ja, zanim poszłam na studia podyplomowe, chciałam się przekonać, czy psychodietetyka, to jest w ogóle to, o czym myślę, dlatego najpierw skończyłam kurs zakończony certyfikatem MEN. Kurs nie spełnił moich oczekiwań, co prawda wskazał mi pewną drogę, ale był za bardzo ogólny. Mam nadzieję, że studia odpowiedzą na więcej moich pytań.

Ponieważ, jak pisałam wcześniej, nic nie reguluje pracy psychodietetyka, cały ten artykuł jest moją subiektywną oceną, jak ta powinna wyglądać.

Psychodietetyk – komu pomaga?

Każdemu. Tym którzy mają problem z zrzuceniem kilogramów, jak i tym, którzy chcą się po prostu lepiej odżywiać. Co więcej uważam, że rozmowa z psychodietetykiem potrzebna jest co drugiej kobiecie, która mimo tego że jest szczupła uważa siebie za grubaskę. A na dowód tego pokazuje swoje boczki i oponki. Tutaj dietetyk nie pomoże.

Wizyta u psychodietetyka to nic wstydliwego. Na początku, gdy dowiedziałam się, że ta nazwa nie do końca pozytywnie się kojarzy, nie chciałam jej podkreślać na swojej stronie internetowej. Jednak po pewnym czasie, stwierdziłam, że niby dlaczego mam ukrywać, że jestem psychodietetykiem? Przecież w Polsce cały czas myśli się, że psychiatra to lekarz od wariatów, a przecież żaden z tych lekarzy nie ukrywa swojej profesji.

Psychodietetyk – jak pomaga?

Przede wszystkim poprzez rozmowę, zadawanie odpowiednich pytań, słuchanie. Psychodietetyk nic nie narzuca, w przeciwieństwie do dietetyka, który rozpisuje dietę i mówi „proszę tego przestrzegać”. Pyschodietetyk nie jest psychologiem czy psychoterapeutą, który wyciągnie brudy z dzieciństwa i powie Ci, że jesteś gruba przez wujka Zenka albo że nie umiesz siebie zaakceptować przez zbyt wymagających rodziców.

Zawsze staram się, żeby kobiety, które korzystają z moich rad jako psychodietetyka poznały mechanizmy, które żądzą ich ciałem, wiedziały jak reagować na sygnały płynące z organizmu, wspieram je w zmianie nawyków żywieniowych, ale to ich decyzją jest, czy będą chciały zrobić coś ze swoim życiem. Nie daję gotowych rozwiązań, co najwyżej ćwiczenia, które pomogą rozwikłać problemy.

Psychodietetyk – po co pomaga?

Można pójść do psychologa, można pójść do dietetyka. Ale psychodietetyk to najlepsze rozwiązanie dla osób, które mają problem z akceptacją siebie z powodu sylwetki, jak też wielokrotnie próbowały schudnąć bez efektu.

Jak pomagam ja? Skupiam się głównie na tym, aby moje pacjentki polubiły siebie, bo wierzę, że dopiero gdy zaczną szanować swoje ciało, jakiekolwiek by ono nie było, dopiero wtedy będą mogły skutecznie schudnąć. Po prostu potraktują dietę jako przejaw troski o siebie. A jak można się zatroszczyć o kogoś, kogo się nie lubi, a wręcz nienawidzi?

Dlaczego pomagam w ten sposób? Bo kiedyś też byłam taką zagubioną dziewczyną, która mimo że ważyła 47 kg potrafiła znaleźć mnóstwo powodów w swoim ciele, żeby schudnąć jeszcze bardziej. Mimo że wyglądałam tak, jak kobiety z fit magazynów, wcale nie czułam się szczęśliwa. Wierzę, że nie liczy się waga, liczy się to, aby czuć się dobrze z samą sobą.

Bardzo jestem ciekawa, co Ty myślisz o specjaliście jakim jest psychodietetyk? Czy jest on potrzebny, czy to już fanaberia? A może korztystałaś kiedyś z porady psychodietetycznej? Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu!

Wpis bierze udział w Karnawale Blogowym Kobiet (http://karnawalblogowykobiet.pl/). A dokładnie w #8 EdycjiDlaczego pomagam? Temat tej edycji został zaproponowany przez Hanię Misiak, prowadzącą bloga  Wolno Mi (http://wolnomi.com) Więcej na temat październikowej edycji karnawału: http://karnawalblogowykobiet.pl/dlaczego-pomagam-8-edycja-karnawalu.

Jesz za dużo lub za często słodycze?
Weź udział w kursie on-line, a pomogę Ci się z tym uporać! Zapisz się na listę oczekujących, aby dowiedzieć się więcej!

Te artykuły też mogą Ci się spodobać

  • Finka

    Bardzo cenny wpis. Ja trafilam tu przypadkiem, ale zostalam wlasnie przez „psycho” w „psychodietetyk” 🙂 Wiele osob wie, jak sie wlasciwie odzywiac, ale potrzebuje wsparcia. Wiele osob tez ma gleboko zakorzenione problemy z postrzeganiem swojego ciala. Jak rozumiem, psychodietetyka potrafi je wyeliminowac, czy przynajmniej zmniejszac. To jest dodatkowo bardzo feministyczne podejscie, co mnie niezmiernie cieszy 🙂

    • O! Czyli jednak ten psychodietetyk, to nie jest do końca taki zniechęcający 😉

  • Ja kiedyś myślałam, że psychodietetyk właśnie pracuje w ośrodkach zamkniętych dla bulimików, anorektyków itd. Ale też myślałam, że np. stylistka to fanaberia celebrytów. Tak jest kiedy nie otwieramy się na wiedzę.
    Myślę, że ten wpis pomoże wielu kobietom zrozumieć że to nie jest tak, że jak nie mogą schudnąć, to będą grube na zawsze. Że to, że nie mogą wytrzymać na określonej diecie (mądrej, nie monoskładnikowej, bo na tej z założenia nie daje się rady), to wcale nie przez to, że są za głupie, albo że po prostu są beznadziejne. One po prostu potrzebują kogoś takiego jak Ty!!! 😀 Puszczam artykuł w obieg 🙂

    • Magda, myślę że w takim miejscach to pracuje psychoterapeuta albo psychiatra, ale z pewnością nie psychodietetyk 😛

      Dziękuję za podanie dalej 🙂

      • Prawdopodobnie tak. A stylista jest dla ludzi takich jak np. ja – to też już wiem 🙂

  • aspekt psychologiczny jest ważny żeby wiedzieć, jak zadziałać na siebie, żeby chcieć wyglądać pięknie dzięki odpowiedniej żywności. Ja mam tendencję do nagradzania się słodyczami, a dieta była za karę jakby. To skutecznie do niej nieraz zniechęcało. Teraz staram się zmienić podejście.

    • Bardzo pomaga popatrzenie na dietę jako pozytywną, korzystną zmianę – ale to już wiesz 🙂

      • tak. dlatego w końcu schudłam tak naprawdę na diecie Ewy Dąbrowskiej-bo bardzo mi zależało na oczyszczeniu organizmu i byciu zdrowszą 🙂

  • Kamila

    Zdecydowanie akceptacja siebie to pierwszy krok do wymarzonej linii. Piękna, pewna siebie kobieta może być w każdym rozmiarze, ale wieleokrotnie spotkałam się z tym, że kobieta zaczęła chudnąć, po tym jak zbudowała poczucie swojej wartości i pokochała siebie w pełni

    • Kamila, ja też bardzo często to obserwuję. I widzę, że czasem warto popracować najpierw nad swoim poczuciem własnej wartości i dopiero później zacząć się odchudzać! Choć są kobiety, u których to rośnie w tym samym czasie. Niestety, martwię się o nie, że taki zbudowane poczucie własnej wartości rozpadanie się w pył, gdy waga pójdzie w górę choćby o kilogram 🙁

  • Żadna fanaberia, człowiek to całość. Podejście holistyczne jest bardzo ważne! 🙂

  • Pingback: Dlaczego pomagam? - podsumowanie - Wolno Mi()

  • ula.falkiewicz F

    Justyna, ten artykuł to objawienie bo własnie szukam nowej drogi, która pozwoliłaby mi się zawodowo rozwijać.
    Jestem z wykształcenia socjologiem, ale pracuje w branży IT. Temat psychodietetyki czy diet coachingu interesuje mnie już od paru lat i zastanawiam się jak zacząć? : )

    • Ula, bardzo się cieszę, że ten artykuł był dla Ciebie inspirujący. Nie wiem, jak jest w przypadku kursów, ale żeby pójść na studia podyplomowe z psychodietetyki, należałoby mieć przygotowanie z psychologii lub dietetyki. Dlatego ja na Twoim miejscu zaczęłabym od zrobienia jakiegoś porządnego kursu w tym zakresie. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to pisz 🙂

  • Martyna Szulińska

    Bardzo dobry i BARDZO POTRZEBNY artykuł 🙂 też jestem psychodietetykiem i bardzo często spotykam się tym, że ludzie po prostu boją się tego określenia. Najgorsze jest to, że bardzo często sami dietetycy nie traktują nas poważnie, trzymają się tylko sztywno ustalonych diet, a czynnik psychologiczny zostawiają, by żył swoim życiem. A przecież powinniśmy trzymać się razem 🙂

  • beaubeau

    Wspaniały artykuł! Nareszcie normalne podejście do odchudzania, tzn. takie, które traktuje osobę całościowo. Ja tylko dwa razy w życiu próbowałam wizyt u dietetyka. Pierwsza pani wydawała się bardzo przyjacielska ale z jej dietą nie udało mi się schudnąć. Po pewnym czasie trafiłam do innego dietetyka. Tam również nie było sukcesu. Ponownie, po pewnym czasie, gdy tylko waga zatrzymała się na określonej liczbie, wracałam do punktu wyjścia czyli przybierałam kilogramów do wagi początkowej.

    Wówczas zrozumiałam, że potrzebny mi psychodietetyk. Jednak psycholog, do której trafiłam tak głęboko zaczęła drążyć moją psychikę, że pewnie, gdybym kontynuowała terapię, wniosek był by taki, iż to wszystko przez wujka Zenka właśnie. A skutkiem tylko tych trzech spotkań z terapeutką było głębokie poczucie smutku i przygnębienie, które utrzymywało się około miesiąca.

    Zdaje się więc, że najważniejsze jest nastawienie osoby chcącej się odchudzać. Praca nad tym by zaakceptować siebie szczuplejszą o kilka kilogramów, zaakceptować siebie w nowej formie. Wraz z odchodzącymi kilogramami pozwolić odejść starym przekonaniom.

    Zawsze mnie ciekawiło jak to się stało, że Maria Callas schudła tak dużo i na trwałe. Czynników było zapewne kilka; spotkanie Meneghiniego – jej przyszłego męża, autentyczne uczucie jakie ich połączyło, a co z tym związane, niesamowita dawka pozytywnych myśli, emocji. W miłości przecież wszystko wzrasta. Dodatkowo niewyczerpana energia przyszłej divy i wytrwałość.