Gryka jest jak śnieg biała – pisał nasz wieszcz narodowy. Ale kasza gryczana jest albo zielonkawa, albo brązowa. Która lepsza?

Gryka, czyli tzw. pseudozboże nie jest w rzeczywistości biała. Białe są jej kwiaty i o te zapewne chodziło Adamowi M., gdy pisał swoją słynną Inwokację. Nie zmienia to faktu, że w sklepach można znaleźć kaszę w dwóch kolorach. Jedna jest ciemniejsza od drugiej. Czy to ma dla śmiertelnika jakieś znaczenie?
Na pewno nie raz słyszałaś, że kasza gryczana to jeden z najbardziej wartościowych dodatków do obiadu – dużo witamin, solidna porcja magnezu i jeszcze brak glutenu. To sprawia, że kasza gryczana coraz częściej na naszych stołach, na szczęście nie tylko jako dodatek do ciężkich gulaszów i zrazów.
No, ale jak to jest z tym paleniem kaszy? Dobre to, czy wręcz przeciwnie? 
Nie ulega wątpliwości, że poddawanie kaszy gryczanej prażeniu niesie ze sobą zmniejszenie zawartości witamin z grupy B i przeciwutleniaczy, pogorszenie jakości białka (którego kasza, jak na roślinę ma naprawdę sporo), ale poprawia za to smak i aromat.
Dużo zależy od metody prażenia. Im kasza jest ciemniejsza, tym została poddana działaniu wyższej temperatury, więc starty składników odżywczych są większe. Ale też nie przesadzajmy, że kasza palona jest zupełnie bezwartościowa, bo to nieprawda! To, co najważniejsze, czyli zawartość składników mineralnych, np. magnezu pozostaje praktycznie bez zmian, bo są one odporne na działanie wysokiej temperatury. Niszczy je za to coś innego, ale o tym za chwilę.
Największe starty następują w zawartości przeciwutleniaczy. W kaszy ręcznie odtłuszczonej zawartość antyoksydantów sięga prawie 20 mg na 100 g produktu, za to w tej bardzo ciemnej są już tylko 4 mg. Na szczęście antyoksydanty występują nie tylko w kaszy gryczanej, ale również w innych produktach.
Ja czasem jem paloną, czasem nie i przyznam, że jakieś specjalnej różnicy w smaku nie czuję. Ale to może dlatego, że w ogóle bardzo go lubię. To mój ulubiony dodatek do obiadu! Jeśli masz w domu kaszę paloną i nie chcesz kupować tej jasnej, bo np. uważasz, że jest za droga albo nie ma jej w Twoim ulubionym sklepie, to wszystko jest ok. Bo od tego całego prażenia jest ważniejsze to, jak kaszę przygotujesz!
Najczęściej ziarna kaszy zamknięte są w foliowym woreczku, odmierzone idealnie 100 g, które wrzucamy do wody na 15 minut i gotowe. Ależ to wygodne! Tylko niekoniecznie wartościowe. I nie ma tutaj na myśli, że te torebeczki foliowe są toksyczne, bo i na taką informację natknęłam się gdzieś w Internecie. Od razu napiszę, że nie są wcale trujące. Bo wszystko, co jest dopuszczone do kontaktu z żywnością, zgodnie z obecnym stanem wiedzy, jest bezpieczne dla zdrowia. Z resztą, weźmy to na logikę. tych woreczków ludzie używają od jakiś dwudziestu lat i jeszcze nie słyszałam o wypadku, żeby ktoś umarł z powodu zatrucia woreczkiem od kaszy czy ryżu. Ciągle za to dowiadujemy się o rosnącej śmiertelności z powodu chorób układu krążenia. O ile mi wiadomo te woreczki i nie mają z tym nic wspólnego.
Zatem dlaczego nie polecam gotowania w foliowych woreczkach? Bo jeśli tak przygotowujesz kaszę, to z pewnością wylewasz wodę, w której się gotowała, prawda? A wraz z nią, wylewasz wszystkie składniki mineralne, w które jest ona tak bogata, z uspokajającym magnezem na czele. A to szczególnie ważne, bo jak sugerują nam koncerny farmaceutyczne, wszyscy mamy jego niedobory. Wszystko w przyrodzie dąży do równowagi, nawet gotująca się kasza – chce, żeby stężenie w niej było takie samo, jak w środowisku, które ją otacza. Dlatego składniki mineralne wędrują z kaszy (gdzie jest ich więcej) do wody (gdzie jest ich mniej). A my później to wszystko ładnie wylewamy do zlewu.
I po magnezie…
A wystarczy kupić kaszę w dużym kilogramowym worku i odmierzyć ilość, która będzie nam potrzebna na obiad. Następnie wrzucamy do wrzącej w wody, której powinno być co najmniej dwa razy więcej  niż kaszy (dlatego najlepiej odmierzać to szklanką – pół szklanki kaszy na szklankę wody). I gotujemy aż wchłonie całą wodę. Zwykle trwa to trochę dłużej niż ugotowanie woreczka, ale nie powinno przekroczyć 20-25 minut. Chyba to nic wielkiego zacząć szykować obiad 10 minut wcześniej?
A swoją drogą, pół szklanki to dobra porcja dla dwóch osób, ok. 100 g. 
A jak Wy, przygotowujecie, kaszę gryczaną? Do czego wykorzystujecie ją poza dodatkiem do obiadu?
Jesz słodycze pod wpływem emocji?
Pobierz bezpłatny e-book "10 sposobów na rozładowanie napięcia skuteczniejszych niż słodycze". Zrób pierwszy krok na drodze do odstawiania słodyczy!