Mało, który dietetyk nie reklamuje się hasłem „skuteczne odchudzanie”. Do tych dietetyków należę ja i z jednym małym ale… Czy odchudzanie w ogóle może być skuteczne?
Ze skutecznym odchudzaniem jest jaki z yeti. Ktoś kiedyś podobno go widział nie wiadomo gdzie. Czy skuteczne odchudzanie w ogóle istnieje, czy może jest bajką taką samą jak wielka stopa? To zależy, jak zdefiniujemy ten proces.
Skuteczne odchudzanie – co to takiego?
Właściwie to nie wiadomo. Po wpisaniu w Google frazy „skuteczne odchudzanie” pokazują się strony z dietami, poradnie dietetyczne i inne programy, które są podobno skuteczne.
Dla przeciętnej kobiety skuteczne odchudzanie to takie, które pozwala uniknąć efektu jo-jo. A więc gubisz kilogramy, a one nigdy nie wracają. Z mojego punktu widzenia to dobra definicja. Odchudzanie, które kończy się powrotem do poprzedniej masy ciała, to żadne odchudzanie. To tak, jakby nowy samochód oddawać co tydzień do warsztatu, bo ciągle to samo się w nim psuje.
Niestety, tak się składa, że skuteczne odchudzanie dotyczy raptem 3% szczęśliwców, którzy rozpoczynają różne diety. Resztę dopada gdzieś po drodze tajemniczy i okropny efekt jo-jo.
Skuteczne odchudzanie a efekt jo-jo
Jak to się stało, że niewinna dziecięca zabawka jest zmorą milinów kobiet na cały świecie? Trudno powiedzieć. Dzisiaj już doskonale wiemy, że efekt jo-jo może nam przynieść nie tylko zgubione kilogramy, ale też i takie, których nigdy nie miałyśmy…
Ale zaraz, zaraz… Czy rzeczywiście TO coś przynosi dodatkowe kilogramy? Czy one biorą się z oddychania? No, niestety nie… Efekt jo-jo jest wtedy, gdy wracamy do swoich starych przyzwyczajeń, czyli znowu zaczynamy jeść więcej niż potrzebujemy.
Skuteczne odchudzanie polega na tym, żeby zmienić swoje nawyki żywieniowe i podejście do odżywiania na całe życie, a nie na tydzień czy dwa. Gdy tak zrobisz, to choćby miała najlepszą dietę na świecie to i tak po jej zakończeniu przytyjesz.
Dlaczego diety odchudzające nie działają?
Z dwóch powodów. Po pierwsze sam ich mechanizm jest wadliwy. Pomyśl, dieta odchudzająca to taka, która ma zmniejszoną wartość energetyczną w stosunku do tego, co wydatkujesz. A często jest wspierana aktywnością fizyczną, co jeszcze zwiększa deficyt energetyczny.
A teraz wyobraź sobie, że zostałaś zaproszona do wzięcia udziału w konkursie. Wygra ten, kto najwięcej zje. Nic więcej nie musisz robić! Jak przygotujesz się do tego konkursu? No, na pewno nie pójdziesz z pełnym brzuchem prawda? Przez kilka, kilkanaście dni będziesz jadła dużo mniej niż zwykle. A może przyjdzie Ci jeszcze do głowy, żeby przed samym startem poćwiczyć? Świetnie – wygraną masz w kieszeni! A teraz, jak to się ma do skutecznego odchudzania.
Zmniejszona ilość pokarmu i aktywność fizyczna to dwa czynniki, które zwiększają głód. Jak więc można skutecznie schudnąć stosując je, skoro mechanizm jest prosty – im mniej jesz, tym bardziej jesteś głodna?
Głodzenie w słusznej sprawie
Tuż po wojnie przeprowadzono wyjątkowy eksperyment o nazwie Minnesota. Przez pół roku ochotnicy otrzymywali racje pokarmowe zmniejszone o 50% w stosunku do ich zapotrzebowania. W drugiej części eksperymentu w zależności od tego, w której byli grupie, zwiększono im spożycie energii od 400 kcal do realizacji 100% zapotrzebowania na energię. Wszyscy wtedy stwierdzili, że w drugiej fazie eksperymentu ich głód był o wiele większy niż wtedy, gdy byli głodzeni. A czy wychodzenie z diety nie opiera się właśnie na stopniowym zwiększaniu kalorii, które tylko potęgują Twój głód?
I to jest właśnie drugi powód, dla którego diety odchudzające nie działają.
Inny płynący z tego eksperymentu wniosek jest taki, że wszyscy mężczyźni w rok po zakończeniu go, wrócili do swojej poprzedniej masy ciała, a większość z nich była otyła, mimo że rozpoczynając eksperyment wszyscy mieli prawidłową masę ciała.
„To wszystko bardzo fajnie brzmi. A napiszesz mi dietę?”
Gdy mówię, piszę, pouczam, że jedyną skuteczną formą powrotu do zdrowia jest zmiana nawyków żywieniowych i sposobu myślenia o jedzeniu, nie ma osoby, która by się ze mną nie zgodziła. Wszyscy kiwają głowami: „no tak, masz rację. Skutecznie odchudzanie to nie dieta”. Kilka dni później otrzymuję od takich osób maile, że dziękują za spotkanie, że wszystko im się podobało, ale czy może jednak mogą liczyć na to, że rozpiszę im dietę? Każdej takiej osobie odpisuję, że ja odchudzam bez diety. Bo w nie nie wierzę.
Nie rozpisuję diet i to jest to moje małe „ale” w skutecznym odchudzaniu.
Smuci mnie to, bo mam wrażenie, że wiele kobiet w Polsce nie jest gotowych na odchudzanie z psychodietetykiem. Cieszę się, że jednak coraz więcej dostaję maili z prośbą o rozmowę, terapię, w trakcie której zmieniany jest stosunek do jedzenia.
Myślę, że jeszcze długo poczekam na czasy, gdy skuteczne odchudzanie przestanie być kojarzone z dietą i dużą ilością sportu. Marzę o czasie, gdy skuteczne odchudzanie będzie dotyczyło zmiany umysłu, a dopiero później ciała.


To jak w takim razie rozpocząć zmianę nawyków, jak nie od stopniowych zmian w diecie bez rozpisania tej diety?
Dietę można rozpisać sobie samemu 🙂 Moim zdaniem lepszym sposobem jest np. w danym tygodniu zwiększenie ilości wypijanej wody, w kolejnym dodanie warzywa do każdego posiłku, później zamiana wszystkich produktów z „białej” mąki na pełnoziarniste itd. Powoli, ale o wiele skuteczniej!
Też jestem za tym, aby zmiany wprowadzać stopniowo. Ale najgorzej jest z przepisami na dania takie bardziej fit. I chyba o to właśnie chodzi w rozpisaniu diety przez dietetyka – aby motywował różnymi rodzajami potraw. Byłam w styczniu u dietetyczki i w efekcie dostałam wskazówki co i ile powinnam w ciągu dnia jeść (np. 500 g warzyw, 200 g owoców, 2 kromki chleba), a wszystko mieściło się na stronie a4. Nie byłam z tego zadowolona, bo co mi daje wskazówka: 70g kurczaka i duża porcja warzyw, pamiętaj o tym aby nie było smażone. W ogóle taka wskazówka nie zachęciła mnie do zmiany nawyków/diety, bo to to sama sobie wyczytałam w internecie. Gdyby dietetyczka przedstawiła tę wskazówkę w konkretnym przepisie, w konkretnym daniu – to już coś innego – zupełnie inaczej działa na wyobraźnię :).
Ok, rozumiem Kasiu. Każdy dietetyk pracuje inaczej. Ja zawsze dawałam przepisy na wszystkie posiłki moim pacjentkom i wydaje mi się, że tak powinno się robić. Myślę, że to kwestia przejrzenia sobie kilku stron z przepisami i już masz pojęcie o tym, jak gotować. Jeśli potrzebujesz, jakiś konkretnych odpowiedzi, to pisz do mnie na maila 🙂
A pózniej etapami wyeliminowanie glutenu, nabiału, konserwantów, barwników i ulepszaczy, żywności wysterylizowanej i bez bakterii… W kolejnych etapach można wyeliminować węglowodany przechodząc w pełni na surowe warzywa i mięso.
I wtedy po krótkim czasie możemy zauważyć spadek tkanki tłuszczowej i radykalną poprawę zdrowia i samopoczucia, redukcję stanów zapalnych. To nie dieta a sposób odżywiania nazywany często dietą Paleo.
Kolejnym etapem może być intermittent fasting, kiedy np zrezygnujemy ze śniadania i spożywamy do woli jedynie 2 posiłki w ograniczonym oknie czasowym, np 7h.
To moze nam pozwolić sie odmłodzić a nawet wydłużyć życie. Badania na szczurach i myszach potwierdziły ze jest to metoda skuteczna i pozwala na wydłużenie życia osobników o ok. 30 do 50%. Jestem na intermittent fasting już od kilku miesięcy i efekty są rewelacyjne. Wrażenie też ciekawe, np papryka czerwona jest bardzo słodka a przyjemność ze zjedzenia papryki większa niż kiedyś po zjedzeniu pół tabliczki czekolady. Przyjemny słodki smak po zjedzeniu papryki zostaje w ustach na wiele godzin.
Zgadzam sie z Panią Justyną ze układanie posiłków jest bez sensu. Trzeba eliminować etapami niektóre produkty dążąc do najbardziej naturalnych, zamieniać innymi lub wprowadzać.
Wprowadzanie zmian etapami sprawia ze zmiana jest przyjemna, odbywa sie bez cierpień i wyrzeczeń, i jest przede wszystkim trwała !
a ja mam koleżankę która poszła tutaj http://www.twojcel.eu i juz mówie jak to wyglądało bo sama sie tam wybieram za jej namową 🙂 przyszla do pracy jak zawsze, jadła sobie ciastka, piła kawę, więcej wody, kanapeczki, sałateczki no spoko nikt nawet nie wiedział że laska na diecie. az po jakimś miesiącu wskoczyła w kieckę obcisłą, talie widać, nogi szczuplejsze i wtedy do nas dotrało i sie pytamy bo jak to w księgowości hehe same babki a ona mówi że na diecie (a w pojemniku sałatka z majonezem :P) teraz podobno jest na etapie wyprowadzania z diety, je wiecej i trwa to trochę ale mówi że nie chodziął glodna ze w zasadzi auczyła się jak jesc zeby nie tyc a nie jak sie odchudzac 🙂