Wiele z tych mitów pewnie będzie trwało z nami przez lata. Dlaczego? Bo rozwiązanie niektórych problemów świata jest bardzo proste. Musimy wrócić do swoich korzeni, zamiast budować kolejne teorie.
Przed świętami wpadła mi ręce fascynująca książka. „Na początku był głód” Marka Konarzewskiego. Napisana przez biologa-ewolucjonistę, który na dietetykę patrzy z zupełnie innej perspektywy. Dla mnie – zaskakującej. Na podstawie książki powstał ten artykuł. Umieściłam w nim stwierdzenia, które w dużej mierze stały się dla mnie mitami po lekturze, a muszę przyznać, że w wiele z nich wierzyłam.
Mit 1. Człowiek jest urodzonym wegetarianinem
Niestety, nie jest. Nasi przodkowie jedli w dużych ilościach owoce i warzywa, ale gdy tylko mieli okazję, jedli mięso. Prawdopodobnie, częściej sięgali po resztki po wielkich drapieżnikach niż sami coś upolowali. Jednak nie zmienia to faktu, że człowiek pierwotny preferował pokarm mięsny nad roślinny. Co więcej, istnieją poważne teorie, które mówią o tym, że pierwsi ludzie byli kanibalami… Nie oznacza to, że powinniśmy jeść tylko w kółko ciągle mięso i jego przetwory. Oznacza to tyle, że człowiek jest przystosowany zarówno do spożywania mięsa jak i roślin. Dzisiaj wiemy, że dieta wegetariańska, a nawet wegańska, może zaspokoić prawie wszystkie potrzeby żywieniowe człowieka. Piszę „prawie”, ponieważ nie da się ukryć, że wymaga ona suplementacji witaminą B12, która występuję tylko w produktach pochodzenia zwierzęcego. To właśnie zdolność przystosowania do spożywania różnych pokarmów, sprawiła, że człowiek odniósł tak duży ewolucyjny sukces.
Mit 2. Zalecenia żywieniowe powinny opierać się na współczesnych badaniach
To taki pół-mit. Zalecenia żywieniowe powinny opierać się na tym, do czego przystosowany jest organizm człowieka. Tego oczywiście dowiadujemy się z badań naukowych. Jednak, czy nie słyszałaś kiedyś, że od nadmiaru soli w diecie dostaje się nadciśnienia, a od zbyt dużego spożycia cholesterolu – zawału? Niestety, nie ma żadnych badań naukowych, które potwierdzałby te zależności. A jednak są to tak zakorzenione mity w naszych głowach, że pewnie otwierasz oczy ze zdziwienia, gdy to czytasz. Nie da się ukryć, że w dzisiejszych czasach wiele badań naukowych jest finansowanych przez koncerny spożywcze. Chyba nie muszę dodawać, że gdy w grę wchodzą duże pieniądze, nie każdy potrafi być uczciwy, a manipulowanie statystkami jest banalne. W ten sposób statyny (leki obniżające poziom cholesterolu) zyskały skuteczność ponad 60% w ochronie przed zawałami, gdy raptem jest ona w granicach błędu statystycznego.
Gdyby przedstawiać ewolucję życia na Ziemi na zegarze, to pierwszy człowiek pojawił się na nim dopiero na kwadrans przed północną. A raptem „dziesięć minut później” osiedlił się i zaczął uprawiać rolę oraz hodować zwierzęta. Czy w tak krótkim okresie mogliśmy zmienić zupełnie budowę układu pokarmowego? Na pewno nie tak bardzo jak chcą tego normy żywieniowe, które zalecają nam bazować na produktów zbożowych, gdy tymczasem w największych ilościach w diecie powinny znajdować się warzywa i owoce. Bo to tego jesteśmy o wiele bardziej przystosowani. Więcej w dalszej części.
Mit 3. Słodycze są źródłem próchnicy
Tajemniczy uśmiech Mona Lisy to być może próba ukrycia przez nią próchnicy, taki wniosek wysuwa Marek Konarzewski. Skąd te przypuszczenia? Otóż mniej więcej w tym okresie człowiek nauczył się wypiekać pieczywo z jasnej mąki. Oczywiście, było ono dużo drożdże niż pełnoziarniste, dlatego pszenne bułeczki najczęściej gościły na stołach najbogatszych. Nawiasem mówiąc, co za paranoja, obecnie są one dużo tańsze od pieczywa razowego… Co to ma do próchnicy zębów? To, że takie jasne pieczywo jest bogate w skrobię, która w połączeniu z niedoborem fluoru, jest wspaniałą pożywką dla rozwoju bakterii próchniczych. W słodyczach również mamy dużo cukrów prostych, ale to nie oznacza, że są one jedyną przyczyną tego chyba najpopularniejszego schorzenia. Według Marka Konarzewskiego to nie przypadek, że w całej historii malarstwa rzadko można znaleźć uśmiechniętych bogaczy. Oczywiście, to tylko jego przypuszczenie, ale być może rzeczywiście, nikt nie chciałaby oglądać ich podziurawionych próchnicą uśmiechów…
Mit 4. Dieta paleo jest najlepsza dla współczesnego człowieka
To w jaki sposób się obecnie odżywiamy, nie wiele ma wspólnego z tym, do czego przystosowany jest nasz organizm. Z tego trendu powstała, ciesząca się w ostatnich latach dużą popularnością, dieta paleo. Zakłada ona, że współcześni ludzi powinny odżywiać się jak ludzie z epoki paleolitycznej, a więc podstawę ich diety powinny stanowić przede wszystkim warzywa i owoce oraz mięso. Na pewno w skład tej diety nie mogą wchodzić: produkty mleczne, słodycze, produkty zbożowe czy warzywa strączkowe. Niestety, to jak odżywiał się pierwszy człowiek jest w dużej mierze zbudowane na przypuszczeniach. Z drugiej strony nie jest żadną tajemnicą, że skład mięsa zwierząt hodowlanych jest zupełnie inny niż ich dzikich przodków, na które powoli pierwsi myśliwi. Jest w nim więcej tłuszczu, a mniej białka. Zatem nawet przy najlepszych chęciach nigdy nie będziemy odżywiać się, jak pierwsi ludzie. Nie wspominając już o tym, że dieta człowieka z epoki paleolitycznej była niezwykle różnorodna pod względem spożywanych produktów roślinnych. Niestety, dzisiaj nie jesteśmy w stanie osiągnąć takiej różnorodności. Chociaż dla mnie dieta paleo jest jedną z ciekawszych modyfikacji żywieniowych i coraz bardziej zaczynam się do niej przekonywać.
Mit 5. Krótkowzroczność jest dziedziczna
Krótkowzroczność jest wynikiem nadmiaru węglowodanów w diecie. To dla mnie najbardziej kontrowersyjne stwierdzenie z całej książki. Być może dlatego, że sama jest krótkowidzem, podobnie, jak mój Tata i moja Siostra. I wolałabym wierzyć, że to wynika po prostu ze złej budowy oka, czytania przy słabym świetle, a nawet grania w godzinami w The Sims niż z tego, że się nieprawidłowo odżywiam. Na razie jest to tylko przypuszczenie, ale takie co do którego są bardzo mocne argumenty. Zauważono, że wśród rdzennych mieszkańców Arktyki wzrosło występowania trzech schorzeń. Co do dwóch z nich nie ma żadnych wątpliwości, że wywołuje je nieprawidłowe spożycie węglowodanów. A są to: otyłość, cukrzyca typu II i krótkowzroczność. Chyba dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, że raczej dzieci tych plemion nie siedzą godzinami przed komputerem. Co więc takiego stało się, że nieprawidłowe widzenie pojawia się tak samo często, jak nadmiar masy ciała. Np. wśród Iniutów spożycie cukru w ciągu jednej dekady zeszłego wieku wzrosło aż czterokrotnie i w tym samym momencie zaczęły się pojawiać wspomniane wyżej choroby. Niektórzy badacze sugerują, że wysoki poziom spożycia cukru łączy się z wysokim wrzutem insuliny (co do tego nie ma żadnych wątpliwości). Wysoki poziom insuliny z kolei powoduje powstaje związku nazywanego insulinozależnym czynnikiem wzrostu (IGF-1). IGF-1 nadmiernie pobudza wydłużanie gałki ocznej, a jeśli dołożymy do tego często skupienie wzroku na blisko położonych obiektach, to mamy krótkowzroczność. Myślę, że ta teoria jeszcze długo nie ujrzy światła dziennego, bo o wiele bardziej dochodowe będzie wciskanie dzieciom okularów, zamiast zaprzestanie dawania im Kubusiów i innych podobnych produktów pełnych cukrów prostych.
Mit 6. Pszenica jest zmutowana
To właściwie nie jest mit, a prawda. Wiedziałam, jednak że taki tytuł przyciągnie do przeczytania, bo pewnie większość Czytelniczek pomyślała w tej chwili o modyfikacji genetycznej. Bo i o taką właśnie chodzi, ale nie o tę współczesną, której tak się boimy, ale o zupełnie naturalną, która miała miejsce setki tysięcy lat temu. Współczesne człowiekowi paleolitycznemu trawy posiadły zbyt małe ziarna, żeby mogły stanowić dla niego pokarm, pomijając, że nasze uzębienie jest nieprzystosowane do ich spożywania. Musimy sobie pomóc mieląc ziarno. Zatem wiele tysięcy lat temu zupełnie bez ingerencji człowieka skrzyżowały się ze sobą dwa rodzaje traw, które stały się początkiem pszenicy. Dzięki wymianie genów nowa trawa mogła wytwarzać o wiele większe komórki, a tym samym miała duże ziarna. Dla samej rośliny nie było to korzystne, ponieważ ziarna były duże, ale było ich mało, przetrwanie takiego zmutowanego gatunku było zagrożone… Pierwsi rolnicy, którzy dostrzegli możliwość dodatkowego pokarmu w czasach głodu, otoczyli tę roślinkę opieką, dzięki czemu, mogła ona przetrwać aż do tej pory. Oczywiście, ta pszenica, którą znamy jest zupełnie inna od tej, którą tak chronili pierwsi rolnicy, jednak nie zmienia to faktu, że człowiek lubił bawić się w Pana Boga nawet wtedy, gdy nie zadawał sobie z tego sprawy.
Mit 7. Produkty zbożowe powinny stanowić podstawę diety
Marek Konarzewski pisze o rozpoczęciu uprawy pszenicy przez pierwszych ludzi, że jest to „największy naturalny eksperyment biologiczny”. I trudno się z nim nie zgodzić. Człowiek paleolityczny miał bardzo różnorodną dietę i chociaż czasem cierpiał głód, to wiemy, że był wysoki, co świadczy o dobry rozwoju organizmu. Szkielety z okresu paleolitu miały nawet po 190 cm wzrostu! Natomiast odnajdywane szkielety pierwszych rolników nie tylko były dużo mniejsze, ok. 160 cm, ale przede wszystkim pełne zwyrodnień od mielenia ziaren, które w tamtej epoce było bardzo mało efektywne. No i przede wszystkim podstawą żywienia człowieka stała się jedna, bardzo specyficzna grupa roślin. Jak podkreślałam w punkcie drugim czas od kiedy odżywiamy się pszenicą jest krótszy niż sposób żywienia człowieka paleolitycznego. Więc, może, wbrew zaleceniom IŻŻ wcale nie powinniśmy w pierwszej kolejności sięgać po produkty zbożowe do każdego posiłku. Może dla człowieka o wiele bardziej naturalne jest budowanie swojego posiłku na warzywach. Przynajmniej ja skłaniam się bardziej do tej drugiej teorii.
Mit 8. Jedz tyle kalorii, ile wynosi Twoje optimum energetyczne
Podstawą pracy dietetyka jest wyliczanie zapotrzebowania energetycznego. Na tej podstawie ocenia się, ile kalorii można obciąć, żeby osoba schudła oraz jaki poziom energetyczny jest optymalny, czyli ani nie pozwoli tracić kilogramów, ani ich zyskiwać. Trend cyferek przenosi się też do świata przeciętnego człowieka, która z nas nie liczyła swojego zapotrzebowanie energetycznego. Ba! Są tu pewni i takie Kobiety, które wyliczały sobie, co do grama spożycie białek, węglowodanów i tłuszczy. Na przykład ja byłam jedną z nich. Tylko że człowiek jest od wieków przyzwyczajony do tego, że nie dojada. Że chodzi głodny. Zatem te wszystkie wyliczenia są o kant tyłka. Bo po pierwsze są tylko wyliczeniami, nikt nie wie, ile rzeczywiście energii potrzebuje nasz organizm. A po drugie, lepiej pozostawać zawsze troszkę głodnym. Eksperymenty na zwierzętach pokazują, że te z nich, które mają nielimitowany dostęp do jedzenia, jedzą dużo więcej niż potrzebują (patrz, to zupełnie tak jak ludzie…), a przez to szybciej umierają niż zwierzęta, które są odrobinę głodzone. Oczywiście, takie niedojadanie też ma swoje minusy, jak chociażby obniżenie poziomu życiowej energii. Należy pamiętać, że to są wyniki badań prowadzonych na zwierzętach, zatem nie możemy bezpośrednio przełożyć ich wyników na ludzi. Choć jedna myśl, jest na pewno do wykorzystania: jeśli masz nieograniczony dostęp do jedzenia, to po prostu jesz więcej. Nie rób zapasów!
Książka Marka Konarzewskiego „Na początku był głód” wywarła na mnie ogromne wrażenie. Ta myśl, że powinniśmy wrócić do korzeni powstała właśnie po przeczytaniu książki. Mam wrażenie, że za dużo jest w nauce o żywieniu pieniędzy koncernów spożywczych i przez to prawda bywa bardzo zawoalowana. To, czego przeczytałam w tej książce, nie nauczyłam się na studiach. To było dla mnie zaskoczenie. I przyznam, że mam teraz spory zamęt w głowie, bo zaczynam odkrywać, że być może to, co do tej pory nazywałam „prawidłowym żywieniem” tak naprawdę wcale nim nie jest.


Z tą krótkowzrocznością to mnie zszokowałaś (sama mam tą wadę). W sumie rzeczywiście coś w tym jest, ale też wiadomo, że genetyka jest tak niesamowicie nieprzewidywalna, że wykluczenie jej udziału jest niemożliwe.
A tak bardziej ogólnie, to mnie też coraz bardziej uderza to, że w dietetyce nigdy nic nie wiadomo. Czy badania były rzetelne, czy nowa, modna substancja jest szkodliwa czy nie, czy jeśli coś działa, to aby na pewno też nie szkodzi. Same zagadki 🙂
Agnieszko, wiesz mi, że ja również byłam zszokowana! W pierwszej chwili, pomyślałam: „co za brednie!”. Ale coś w tym jest… Na razie raczej jest to hipoteza niż naukowy pewnik.
Ja szczerze to już czasem jest zmęczona tymi „dietetycznymi nowinkami”…
To jeśli jestem dalekowidzem, to powinnam więcej słodyczy jeść? Żartuję oczywiście 🙂
Ale tak na poważnie – bardzo ciekawy artykuł. Najbardziej podoba mi się to, że nie trzeba liczyć kalorii, bo nigdy nie umiałam tego zrobić. Wystarczy nie nażerać się po uszy 😉 I tego będę się w tym roku trzymać 😀
Ha ha ha! Bardzo ciekawy wniosek wyciągnęłaś 🙂
Dokładnie, najlepiej słuchać się w swój organizm! 🙂
Justynko bardzo mi się podoba Twój artykuł! Jest bogaty w treść 🙂
Aż sobie wypisałam podpunkty 🙂
1-dieta paleo. Też się nad tym zastanawiałam, ale faktem jest, że o zdrowe mięso teraz ciężko. Dietę paleo promuje Iwona Wierzbicka, a uważam ją za autorytet. Tylko, że nadmiar białka może powodować choroby autoimmunologiczne.
2-krótkowzroczność a węglowodany. To bardzo ciekawe! A ja się zastanawiałam, czemu leci mi wzrok. Możesz podać źródło? Jestem bardzo ciekawa!
3-szkodliwe zboże, pszenica. Obecnie jej unikam, choć nie mam uczulenia na glutem. Czytałam, że w czasie wojny, gdy był problem z chlebem, było mniej chorób zwyrodnieniowych.
4-głód.
Do niedawna uważałam, że jak jestem głodna, to źle. Teraz wiem, że odczuwanie głodu to fizjologia, natura. Kiedyś ludzie nie mieli cały czas nieograniczonych ilości pożywienia w zasięgu ręki i to było normalne, że raz chodzili głodni, a raz porządnie najedzeni.
pozdrawiam serdecznie 🙂
Ania Brandys
Cieszę się, obawiam się trochę jego długości 🙂
Nadmiar każdego składnika pokarmowego może powodować różnego rodzaju dolegliwości. W diecie paleo mięso jest jedynym źródłem białka, ciężko tu mówić o jego nadmiarze, jeśli dieta jest dobrze poprowadzona. Na razie jednak w 100% jej nie promuję. Po prostu mnie ciekawi 🙂
Co do krótkowzroczności, to tak, jak napisałam wszystkie te „nowości” pochodzą z książki Marka Konarzewskiego „Na początku był głód”.
Wystarczy zwiekszyć ilosc tłuszczy zwierzęcych w diecie i problem uczucia głodu i z tym związanego cierpienia zniknie. Oczywiście konieczne jest wyeliminowanie węglowodanów i przejście na warzywa i mięso. Pomoże to osiągnąć stan hormon przeciwstawny do insuliny – glukagon zacznie działać i spalać nasze komórki tłuszczowe. Ja tak już żyje od wielu miesięcy i czuje sie rewelacyjnie. Polecam!
Do tej pory śledziłam Pani blog, ponieważ sądziłam że jest Pani kompetentnym, wykształconym dietetykiem.
Szanuję ludzi którzy stale się dokształcają, jednak mam nadzieję, że tylu lat studiów na dobrej uczelni nie przekreśli jedna książka.
Oczywiście, że jedna książka niczego nie przekreśla! Co nie zmienia faktu, że zasiała pewien zamęt w mojej głowie, którym dzielę się z Czytelnikami. Niestety nie da się nie zauważyć, że nawet tak dobra uczelnia jak SGGW nie pozostaje samotną wyspą i otrzymuje granty np. od Nestle. A profesorowie, którzy wykładają dietetykę, są twarzą produktów wysoko przetworzonych. To daje do myślenia.
A w USA stowarzyszenie lekarzy i dietetyków złożyło wniosek do sądu wobec organizacji non-profit promującej dietę Paleo. Stowarzyszenia żądają zaprzestania rozpowszechniania informacji o prozdrowotnych skutkach stosowania diety paleo. To tez daje do myślenia.
Statystyki pokazują ze najmniej problemów kardiowaskularnych występuje przy poziomie holesterolu ok 200 do 250, czyli więcej niż norma. Obecnie jest promowana opcja by obniżyć normę do 190. A sprzedaż leków na obniżenie holesterolu wzrasta…. Tez daje to do myślenia.
Zamiast sie zastanawiać najlepiej wprowadzić w życie. Mi sie udało zlikwidować insulinooporność i stan przedcukrzycowy i poprawić wszystkie nieprawidłowe parametry w wynikach badań krwi, funkcję tarczycy, i to w zaledwie kilka miesięcy!
Pani Justyno, bardzo dobry artykuł.
Dodam tylko ze badano dietę grupy ludów pierwotnych zbieractwo- łowieckich, także te które miały ograniczony kontakt z cywilizacją.
Okazało się że 40-60% energii pochodzi z tłuszczów zwierzęcych, a reszta z białka i warzyw. Z owoców zawierających fruktozę – mniej niż 5% energii.
Polecam zainteresować sie poza tematem Paleo która jest wersją diety low- Carb:
– dietą Paleo w wersji ketogenicznej czyli silniejsza redukcja węglowodanów,
– intermittent fasting.
Połączenie powyższych w całość potrafi zdziałać cuda!